Copyright © Miroslaw Wilewski 2007-2008
Aquus Media, Plymouth, United Kingdom
Atak zabójczych pomidorów na Anglię!
Mirosław Wilewski
24/04/2008


Była kiedyś seria dowcipów zaczynających się od słów: 'Radzieccy naukowcy udowodnili, że...'. Już dawno nie słyszałem żadnego z nich. Okazało się jednak, że ci geniusze istnieją naprawdę. W Anglii.

Ostatnio brytyjscy naukowcy oraz eksperci w dziedzinie żywienia udowodnili, że warzywa i owoce są szkodliwe dla zdrowia. Gdyby chodziło tylko o te śmieci produkowane chemicznie w UK, nie byłbym zdziwiony. Angielscy 'geniusze zdrowej diety' twierdzą jednak, że spożywanie dużych ilości owoców i warzyw w ogóle, może prowadzić do... awitaminozy!

W zasadzie moglibyśmy potraktować te informacje jako najnowsze dziecko Monty Pythona. Niestety - doniesienia te okazały się jednak jak najbardziej 'seriozne' i traktowane przez autochtonów z należytą powagą. Jeden z wielu artykułów opublikowanych ostatnio na ten temat w brytyjskiej prasie można przeczytać
TUTAJ »

Wiadomo już, że pierwszymi ofiarami spożywania nadmiernej ilości warzyw i owoców są angielscy naukowcy i dietetycy. Substancje zawarte w hiszpańskich pomidorach i niemieckiej marchewce wyżarły im mózgi. Nasza redakcja podejrzewa, że jest to sabotaż wykonany w akcie zemsty na Brytyjczykach przez spadkobierców Hitlera (który był wegetarianinem) za przegraną Bitwę o Anglię. Z oceną Redakcji nie zgadza się nasz grafik, który trzeźwo zauwazył, iż winić za ten stan rzeczy należy głównie Polaków, Czechów i Rumunów.

Rząd brytyjski nie wydał jeszcze oświadczenia w tej sprawie. Spodziewamy się jednak, że już wkrótce z menu szkolnych stołówek zostaną wycofane jabłka, banany i sałata. W ich miejsce powinny pojawić się konserwy Pedigree z sosem gravy. Na szczęście angielskie matki już od lat wykazują się zdrowym instynktem i karmią swoje dzieci padliną w fast-foodach. Od pierwszych miesięcy życia...

Polakom mieszkającym w Wielkiej Brytanii na razie awitaminoza nie grozi. Przecież powszechnie wiadomo, że oszczędzamy na warzywach i żywimy się (według miejscowych) głównie mięsem łabędzi z okolicznych parków. Jedynie ci mniej zaradni wpieprzają broilery z ziemniakami. Bynajmniej na szczęście nie organic...