Bezmyślność narodowa
Mirosław Wilewski
15/08/2008
Na przełomie lipca i sierpnia 'The Times' opublikował kilka kuriozalnych tekstów na temat Polski i Polaków (Two ways of immigration, Poles apart oraz The winner's version of history. That's original). Ich autorem jest krytyk kulinarny, niejaki Giles Coren. Niestety, nie napisał on ani słowa o pierogach, barszczu ani o schabowym panierowanym. Natomiast bardzo wyraźnie zapachniało nadpsutym śledziem w cukrze.
Pan Coren, którego żydowscy przodkowie przyjechali do Anglii z Polski, pisze między innymi tak: 'My, Corenowie, jesteśmy tu, ponieważ przodkowie tych Polaków wracających teraz do domu zabawiali się w Wielkanoc zamykaniem Żydów w synagodze i podpalaniem jej'. Potem następuje jeszcze zrównanie Polaków ze zbrodniarzami wojennymi oraz parę zwykłych epitetów.
Na te kuchenne wypociny szybko zareagowała pani ambasador Barbara Tuge-Erecińska, publikując w 'The Times' obszerny i rzeczowy protest. Dopisali także czytelnicy z całego świata, wysyłając do dziennika listy pełne zrozumiałego oburzenia. Co Coren na to? Pokajał się? Ależ skąd! W odpowiedzi dorzucił jeszcze taki oto cymesik: 'Czuję się wyróżniony, widząc w ostatnich dniach tak wiele listów do 'The Times' od Polaków zaprzeczających ich odpowiedzialności za Holokaust'.
Aj-waj, panie Coren, żal mi pana. Nie dość, że pisze pan strasznie rozwlekle, to na dodatek w pańskich artykułach wyraźnie widać monstrualny kompleks - ten sam, który wychodzi także u wielu Polaków. Kompleks narodowości. Nie stać pana na wyjście poza wąskie ramy myślenia Żyda wiecznie żywiącego się chorymi, rodzinnymi opowieściami. I tą nienormalną nostalgią za czymś, co nigdy nie istniało, ale mogłoby, gdyby... No właśnie - gdyby co?
Cechą ludzi (i narodów) skarlałych jest ciągłe szukanie winnych za zaistniały stan rzeczy. Na przykład za Holokaust, za żydowskich bandytów z bezpieki, za porażki sportowe, za podwyżki, za pałę w szkole, za spieprzoną karierę krytyka kulinarnego, za nieudane życie seksualne, za katar oraz za wiatry i ulewy nad Plymouth. Bo wie pan co? Polacy i Żydzi są tak naprawdę tacy sami. Z jedną różnicą: my za całe zło świata obwiniamy Żydów, a wy - Polaków. Mamy wręcz wzajemną obsesję narodowościową. Przeciętny, stereotypowy Żyd czy Polak to najlepszy materiał na nazistę. Na całe szczęście społeczeństwo nie składa się ze 'statystycznych cech', ale z żywych, często nawet inteligentnych ludzi. Dlatego nie każdy uwierzy w dyrdymały wypisywane w gazetach przez jakichś maniaków. A pan powinien wrócić do szkoły i przeczytać parę książek. Być może natrafiłby pan także na informacje, jakiego kraju obywatele mają najwięcej drzew w Instytucie Jad-vashem. Albo który to kraj - przy wielkim poparciu społecznym - usiłował dogadać się z Hitlerem. Na szczęście im nie wyszło. Inaczej nie byłby pan krytykiem kulinarnym w 'The Times'.