Dnia pewnego, po kolacji
Antek spytał (nie bez racji):
― 'Gnębi takie mnie pytanie ―
I chcę znać odpowiedź na nie ―
Czy delfin to ssak, czy ryba?
Bo przecież nie ptakiem jest chyba?
I dlaczego te delfiny
Mają uśmiechnięte miny?
A poza tym ― choć to zima ―
Sam zapytałbym delfina
O to, co bym wiedzieć chciał.
Delfin by odpowiedź znał!
Lecz skąd delfin o tej porze?
Przecież musiałbym nad morze
Jechać jakieś ciepłe bardzo,
Bo delfiny zimnem gardzą.
Skoro wolą grzać się w słońcu ―
To być pewnym można w końcu,
Że ten delfin to jest ssak.
Czy mam rację? Chyba tak!
Teraz muszę dojść do puenty:
Czemu delfin uśmiechnięty
Pływa w wodzie całe lato?
I czy coś dostaje za to?
Po co przeskakuje fale?
Po co tak się śmieje stale?
Po co łowi rybek sto?
Po co, pytam? Mówcie! No!'
Nagle myśl mu świta w głowie,
Po czym sobie sam odpowie:
― 'Delfin robi min tysiące,
Bowiem lato ma gorące!
Żadne śniegi, żadne mrozy
Nie wzbudzają już w nim grozy.
Chłodny wiatr mu nie zawieje,
Więc gdy może ― to się śmieje!'
Antek potarł palcem nosek,
Po czym wysnuł taki wniosek:
― 'Kiedy wszystko skuje lód,
Będę wkładał ciepły but.
Gdy jesienią wiatr zawieje,
Włożę sweter idąc w knieje.
Jeśli wiosną spadną deszcze ―
To nałożę kurtkę jeszcze'.