Copyright © Miroslaw Wilewski 2007-2008
Aquus Media, Plymouth, United Kingdom
Are we perfect?
Mirosław Wilewski
06/05/2008

So far we have been publishing a lot of articles critical towards the Britons. Many times we did not like their behaviour, heavy drinking, obsessive attitude to Poles and - generally - that they are conceited and xenophobic people. According to the legend, one intelligent chap said: 'If any one of you is without sin, let him be the first to throw a stone at her'. Exactly. Let us have a look at ourselves.

Please, thank you, I am sorry
Saturday night. I am queuing in one of the superstores on Mutley Plain. At the next till, the assistant is asking two gentlemen from Poland: 'How can I help you?'. Their answer is very short: 'Smirnoff'. Nothing else. Neither 'hello', nor 'please'. Confused assistant continues asking: 'Which one? One litre, three-quarter?'. The impatient Polish 'professional' repeats loudly: 'Smirnoff!' and then adds to his friend in Polish: 'Shit! What a stupid guy! No intelligence at all!'. The assistant gave them a bottle, saying 'Thank you.' They grabbed it and, without saying a word, left the shop.

Polish leadership
Marek came to England from a small town in Northern Poland. As he was able to communicate in English (on a level of a second year of Polish mediocre school), after two months of working as a production operative he became a 'supervisor', which sounds much better in English, than in Polish. Suddenly he became to be rude to his former colleagues, he used to work with on the production line. Instead, he started to treat them as a scum. Well, probably in his village he would not had any opportunity for such a 'social promotion'...

In a queue to...
Some time ago I visited Poland again. I was waiting for a bus. It is coming, full as usual. However, there is enough space for everybody awaiting. What are my countrymen doing? Are they queuing quietly, as people usually do in England (or in most of civilised countries)? Not at all! Thoughtless, uneducated mass is crowding, pushing the others, in order to get in as soon as possible, with no respect to everybody else. The 'best' ones in that race appeared to be elderly people - the ones, who usually require some respect towards themselves from the younger generation. In fact, they give the best example... I have not noticed anybody in England - being that criticised by the Poles who live here - doing the same. Except of ourselves...

Above I have quoted only few, the most significant and best known 'cultural differences' between the Poles and the rest of the world. If we want to be respected, let us begin respect ourselves. And, of course, the others too. Otherwise, those ones describing us as a 'scum', unfortunately will be right.

To begin with, we cordially suggest to learn three simple phrases in English:
1. Please / Excuse me
2. I am sorry
3. Thank you

A bit of culture, please!
Jesteśmy idealni?
Mirosław Wilewski
06/05/2008

Wielokrotnie publikowaliśmy artykuły krytyczne względem Brytyjczyków. Często nie podobało nam się ich zachowanie, pijaństwo i obsesyjny stosunek do Polaków oraz - generalnie mówiąc - zarozumialstwo i ukrywana ksenofobia. Według legendy, pewien inteligentny facet powiedział kiedyś: 'Kto jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci kamieniem.' No właśnie. Może wreszcie przyjrzyjmy się sami sobie.

Proszę, dziękuję, przepraszam
W sobotni wieczór stoję w kolejce do kasy w jednym z supermarketów na Mutley Plain. Przy sąsiednim stanowisku sprzedawca pyta dwóch wąsatych jegomości znad Wisły: 'How can I help you?' Pada krótka (bardzo krótka) odpowiedź: 'Smirnoff'. Poza tym nic, ani 'cześć, ani 'proszę'. Kasjer, skonfundowany, pyta dalej: 'Which one? One litre, three-quarter?'. Zniecierpliwiony 'polski fachowiec' rzuca na cały sklep jeszcze raz: 'Smirnoff!', po czym dodaje do kolegi po polsku: 'Kurde, co za ludzie! Zero inteligencji!' Kasjer podaje butelkę, potem cenę oraz mówi: 'Thank you'. Krajanie biorą flaszkę i bez słowa wychodzą ze sklepu.

Polskie kierownictwo
Marek przyjechał do Anglii z małego miasta w północnej Polsce. Ponieważ znał język na poziomie w miarę komunikatywnym (klasa druga słabej szkoły średniej), po dwóch miesiącach pracy w fabryce został brygadzistą. Po angielsku nazwa jego stanowiska brzmi znacznie lepiej: supervisor. Z dnia na dzień przestał zauważać kolegów, z którymi do tej pory pracował przy taśmie produkcyjnej. Zamiast tego, zaczął traktować ich jak śmieci. No cóż, widocznie w swojej wiosce miałby małe szanse na taki 'awans społeczny'...

W kolejce do...
Ostatnio znowu pojechałem do Polski. Czekam na przystanku na autobus. Podjeżdża, jak zwykle, zapchany. Jednakże miejsca jest wystarczająco dla wszystkich oczekujących. Co robią Rodacy? Stoją w kolejce, jak to w Anglii (i w większości innych cywilizowanych krajów) jest przyjęte? Ależ skąd! Bezmyślna, niewychowana masa przepycha się, byle tylko wleźć do środka, jak najszybciej, nie oglądając nię na nikogo. Najbardziej pchali się emeryci - ci sami, którzy często dopominają się o szacunek ze strony młodszego pokolenia. Dobrawdy, doskonały przykład dają... A nie zauważyłem, żeby w Anglii - tak często krytykowanej przez Polaków tu mieszkających - ktokolwiek robił podobnie. Z wyjątkiem nas samych...

Powyżej przytoczyłem jedynie nieliczne, najbardziej rzucające się w oczy 'różnice kulturowe' pomiędzy nami a resztą świata. Jeśli chcemy, by nas szanowano, zacznijmy szanować sami siebie. Oraz oczywiście innych. Inaczej rację będą mieli ci, którzy określają nas jako 'motłoch'.

Na początek gorąco proponujemy przyswojenie sobie trzech prostych zwrotów po angielsku:
1. Please / Excuse me
2. I am sorry
3. Thank you

Trochę kultury!