Koniec kompromitacji Polski
Mirosław Wilewski
22/10/2007
W tych wyborach pokazaliśmy całemu światu, że jesteśmy społeczeństwem dojrzałym. Dowodzi tego zarówno wynik głosowania, jak i wysoka frekwencja. To prawdopodobnie najważniejsze wybory od 18 lat.
Cieszę się ze zwycięstwa PO z kilku powodów. Przede wszystkim nie będę musiał więcej tłumaczyć znajomym, dlaczego 'ten śmieszny, mały awanturnik reprezentuje takich wspaniałych ludzi, jakimi są Polacy'. Mam dość kompromitowania Polski na forum międzynarodowym przez niekompetentnych, faszyzujących, niechlujnie wyglądających polityków, którym daleko do europejskich standardów. Pod tym względem Tusk rozkłada obu bliźniaków na łopatki.
Teraz dla nas wszystkich najważniejsze jest jednak to, abyśmy nie powtórzyli błędów popełnionych po wyborach w 1989 roku i nie zmarnowali kolejnej szansy. Pomimo niewątpliwych zalet Polaków, czasem nawet naszej przewagi nad wieloma nacjami, musimy wreszcie przestać uważać się za 'pępek świata' i wziąć się do solidnej pracy nad własnym krajem. Na wzór takiej, jaką wykonujemy wszyscy tutaj, w Wielkiej Brytanii. Może wreszcie uda nam się (i nowemu rządowi) przestać wszędzie szukać wrogów, a zamiast tego zaczniemy współpracować (ze sobą oraz ze wszystkimi innymi) i szukać konstruktywnego rozwiązania nawet w najtrudniejszych sytuacjach.
Zaczęliśmy dobrze - mister Tusk nie będzie przynajmniej ośmieszał Polski na arenie międzynarodowej, jak to robili panowie K. Jest także szansa, że jego rząd będzie profesjonalny, a ministrowie na pierwszym miejscu postawią interesy gospodarcze całego kraju, natomiast nie będą zajmować się duperelami. Dlatego też z niecierpliwością czekam na spełnienie najważniejszej obietnicy wyborczej PO: wprowadzenie podatku liniowego w Polsce oraz definitywnej i całkowitej abolicji podatkowej dla Polaków pracujących w Wielkiej Brytanii.
I właśnie ze względu na te obietnice przewaga PO w UK była druzgocąca: 77 procent poparcia! I nie zmieni tego nawet fakt, że miotający się z bezsilności PiS-owscy wazeliniarze-pseudopatrioci piszą na forach internetowych, że 'w UK wygrała Platforma głosami plebsu - kelnerek, sprzątaczek i roboli' (to niby o nas:)...). Cóż - jeden pokurcz już kiedyś mówił o Polakach w UK 'nieudacznicy', co bynajmniej nie przeszkodziło mu wpychać łapy po szmal do naszych kieszeni... Na szczeście ten pan już się nie liczy. Przegrał wybory. Teraz wypłakuje się mamusi...
Dobra, koniec pisania o polityce. Donald, do roboty!
I Wy wszyscy też!
I ja też... :)