List z Europy
Mirosław Wilewski
16/04/2009
Pewnego letniego ranka, jeszcze przed wojną, nad kanałem La Manche - zwanym przez miejscową ludność English Channel - pojawiła się mgła. Była tak gęsta, że widoczność spadła prawie do zera. Zamarła wszelka komunikacja morska. Nagłówki na pierwszych stronach angielskich gazet grzmiały: „Mgła nad Kanałem - kontynent odcięty!"
Dla przeciętnego mieszkańca Paryża, Amsterdamu czy Wadowic, Wielka Brytania w oczywisty sposób kojarzy się z Europą. Tak też klasyfikowana jest we wszystkich podręcznikach geografii i historii. Dlatego tym bardziej wydawać by się mogło, że angielska, „separatystyczna" mentalność z powyższej anegdotki to już prehistoria. Nic bardziej mylnego. Anglicy od Europy zawsze się odcinali, odcinają i jeszcze długo odcinać się będą. I nie ma w tym twierdzeniu nic wobec nich obraźliwego - sami tego chcą i na każdym kroku potwierdzają swoją odrębność.
Kiedy po raz pierwszy roznosiłem po mieście ulotki reklamujące polski portal, chciałem zostawić je także w głównej bibliotece, do której przychodzi kilka tysięcy osób dziennie. Patrząc na wielką ladę z lokalnymi ofertami, zapytałem panią bibliotekarkę, czy mogę gdzieś położyć reklamy portalu. Ta bez wahania wskazała mi stolik w innej sali i powiedziała: „Oczywiście, proszę je położyć o tam, razem z innymi EUROPEJSKIMI materiałami!"
Teraz już się takim stwierdzeniom nie dziwię. Od czasu „przygody w bibliotece", przynajmniej kilku Anglików tłumaczyło mi - z pełnym przekonaniem - że Wielka Brytania to nie Europa. Przypuszczam nawet, że to przekonanie przekazywane jest z pokolenia na pokolenie, na tajnych spotkaniach rodzinnych. W ankiecie przeprowadzonej w 2006 roku przez „The Guardian" ponad 60 procent uczniów angielskich szkół stwierdziło, że Wielka Brytania to nie żadna „wyspa", ale osobny kontynent...
Nieocenionym źródłem informacji o stosunku autochtonów do innych krajów (a także o ich współczesnej wiedzy na temat poszczególnych państw) jest poczta, a dokładniej - sposób adresowania przez Anglików listów zagranicznych. Nikogo zapewne nie zdziwi fakt, iż Brytyjczycy w dalszym ciągu adresują listy do Hong Kongu tak, jakby jeszcze był ich kolonią. Wszystkie listy do państw Ameryki Środkowej, a w szczególności na Karaiby (między innymi do takich krajów, jak Jamajka, Barbados, Trynidad i Tobago, czy Honduras), opatrzone są sugestywnym, prekolumbijskim wręcz dopiskiem „Indie Zachodnie" („West Indies"). Z drugiej strony, Anglicy, wysyłając kartki na Teneryfę, Ibizę czy Majorkę, uporczywie pomijają mało znaczący dopisek „Hiszpania" (prawdopodobnie na złość odwiecznemu rywalowi kolonialnemu), niejako uznając te wyspy za niezależne państwa. W dalszym ciągu spotyka się także mnóstwo listów zaadresowanych do już nieistniejących państw europejskich. Oczywiście najczęstsze przypadki, to: „Yugoslavia", „Czechoslovakia", „Soviet Union" (wiecznie żywy?...) oraz „West Germany".
Obserwując wydarzenia polityczne i gospodarcze na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat, nie można oprzeć się wrażeniu, że Wielka Brytania rzeczywiście jest w Europie tylko formalnie. Najwyraźniej widać to po - proszę mi wybaczyć sarkastyczne porównanie - niezwykle silnym, angielskim „sojuszu z bratnim, wielkim narodem amerykańskim". Już w słynnej powieści „1984" George'a Orwella, nota bene też Anglika, antagonizm brytyjsko-europejski został niezwykle wymownie przedstawiony: odwieczna wojna toczy się pomiędzy Oceanią (w skład której wchodziła właśnie Ameryka i Wielka Brytania) a Eurazją, czyli hordami dzikich, skośnookich Europejczyków...
To jak to właściwie jest? Czy Wielka Brytania to Europa, czy też niekoniecznie? Z jednej strony Anglicy bardzo się od Starego Kontynentu odżegnują. Nie przeszkadza to im jednak być beneficjentem netto (sic!) funduszy unijnych. Pomimo, że uchodzą za czwarty najbogatszy kraj na świecie, więcej dostają ze wspólnej europejskiej kasy, niż do niej wpłacają. A co na to w takim razie Niemcy?! No cóż... Właśnie stamtąd przyszedł do Anglii najciekawiej zaadresowany list, jaki widziałem. Na kopercie było napisane: "Gross Brittanien". A pod spodem mniejszą czcionką: „Taka mała wyspa na obrzeżach Europy, zaraz za kanałem."