Niemcy - Polska: lekcja patriotyzmu
Mirosław Wilewski
09/06/2008
Wróciliśmy właśnie z pubu. Poszliśmy tam tylko z jednego powodu: nasza reprezentacja grała z Niemcami w ramach Euro 2008. Teoretycznie przegraliśmy 2:0. Czy aby na pewno?
W pubie siedziało może dziesięć-piętnaście osób. Góra trzy stoliki. Przy jednym, oczywiście, my - trzy osoby. Przy drugim - niewielka grupka Anglików. Przy trzecim - mieszane towarzystwo polsko-niemiecko-hiszpańskie. Na telebimach wielki mecz: Niemcy-Polska. Za barem: pan barman.
Spodziewaliśmy się wielkich emocji - bynajmniej niekoniecznie sportowych. Wiadomo: gorąca krew kibiców. Tymczasem, pomimo towarzystwa kibicującego przeciwnym drużynom, obyło się bez żadnych scysji. Niezależni Anglicy kibicowali torchę Polakom, a trochę Niemcom, Hiszpanie wyłącznie 'naszym', natomiast Niemcy - oczywiście swojej reprezentacji.
Po przegranym przez Polskę meczu spokojnie wymieniliśmy poglądy na temat gry. Wszyscy spokojnie przyjęli wersję, że Polacy grali w 14-stkę (nasza 11-stka plus Podolski, Klose i jeszcze jeden -ski, nie pamiętam nazwiska, taki ze mnie żałosny kibic) oraz fakt, że to Polacy strzelili wszystkie bramki (Podolski razy dwa). Nudne, prawda?
I właśnie to jest najważniejsze: okazuje się, że wbrew różnicom i upodobaniom, można bez problemu wspólnie egzystować. Nawet w tak stresujących sytuacjach, jak mecz piłki nożnej oglądany w teoretycznie 'rasistowskim' barze. Dlaczego więc nie przenieść tego na 'cywilny' grunt? Wczorajszy mecz, szczególnie oglądany w tak trudnym środowisku, jak brytyjskie puby 'piłkarskie', udowodnił, że się da.
To dlaczego Polacy nie potrafią porozumieć się w ważnych sprawach między sobą? Dlaczego do tej pory nie mamy 10 tysięcy kilometrów autostrad? Dlaczego nasz system edukacyjny nie jest najlepszy na świecie? Dlaczego osoby po studiach wyższych zarabiają 800 złotych miesięcznie? Dlaczego...? Sami sobie odpowiedzcie... Bo ja się dzisiaj sporo nauczyłem... Pozostawiam do refleksji.
A pan barman spokojnie złożył stoliki i zamknął knajpę...