Polak na angielskim tronie
Mirosław Wilewski
06/01/2008
Kiedy tak zwani 'rodowici Brytyjczycy' pytają mnie, skąd w UK tylu Polaków, zawsze odpowiadam krótko: bo to jest KOLONIZACJA. I nie ma się co oburzać, gdyż jesteśmy obecni na Wyspach znacznie dłużej, niż większość pozostałych nacji. Niewiele nawet brakło, by 250 lat temu królem powstającego dopiero imperium brytyjskiego został prawnuk Jana III Sobieskiego.
Jak to możliwe? Otóż: we wrześniu 1701 roku umiera Jakub II Stuart, ostatni katolicki król Anglii (a także Szkocji, Irlandii i Francji!!!) oraz ostatni jej władca, który rządził w sposób absolutny. Rozpoczyna się wojna o tron pomiędzy Stuartami (z których wywodził się Jakub II) a próbującymi zdobyć terytorium wyspiarskie niemieckimi protestantami - Welfami (czyli tzw. dynastią hanowerską).
Jednakże jakobici, czyli zwolennicy proeuropejskich potomków Jakuba, nie dają za wygraną i próbują osadzić na tronie jego prawowitego spadkobiercę. Jest nim nie kto inny, jak prawnuk króla polskiego, syn Klementyny Sobieskiej - Karol (Charles) Edward Stuart.
Karol Edward Filip Kazimierz Stuart, zwany przez miejscowych Bonnie Prince Charlie (Śliczny Książę Karolek), był uwielbiany szczególnie przez klany szkockie, a także przez Irlandczyków oraz znaczą część ludności Anglii. Popierający go jakobici wzniecili trzy powstania, wspierane przez Francuzów i Hiszpanów. Ostatnie z tych powstań (w 1745 roku) omal nie zakończyło się powodzeniem. Jednakże w decydującej bitwie pod Culloden, 16 kwietnia 1746, 'nasi' ponieśli porażkę. Jej przyczyną był brak koordynacji działań oraz niezdecydowanie dowódców. Wskutek tej przegranej Anglia przeszła we władanie dynastii niemieckich, co trwa po dzień dzisiejszy. Skutki połączenia 'napływowej' dyscypliny oraz bezkrytycznej bezmyślności autochtonów wszyscy widzimy na co dzień - idealne społeczeństwo totalitarne. Wypisz-wymaluj: prosto z powieści Orwella...
Wyciągnijmy z tego wnioski. Jeśli naprawdę chcemy podbić Wyspy, musimy zacząć ze sobą współdziałać, a nie rywalizować, jak niegdyś szkockie klany. Powinniśmy także być znacznie pewniejsi siebie. Zacznijmy na przykład zdecydowanie domagać się podwyżek w pracy oraz wyższych stanowisk zgodnych z naszymi kwalifikacjami, a także stanowczo sprzeciwstawiać się zwykłemu angielskiemu chamstwu, czy choćby nieuzasadnionej 'wyższości', pogardzie i dyskryminowaniu nas - kontynentalnych Europejczyków. Potem przyjdzie czas na kolejne kroki. Być może wtedy Wielka Brytania stanie się... no właśnie: jaka?