Wyrzucić Polaków z UK!
Mirosław Wilewski
05/04/2008
Coraz więcej angielskich nacjonalistów domaga się ograniczenia prawa do pobytu i pracy w UK dla osób z Europy Środkowej i Wschodniej. Obawiają się oni o swoje hipotetyczne 'miejsca pracy', których i tak nie mają zamiaru zapełnić, woląc żyć z zasiłków finansowanych z naszych podatków. Ostatnio Komisja Ekonomiczna Izby Lordów stwierdziła nawet, że 'imigracja podnosi wprawdzie znacząco produkt krajowy brutto, ale nie przekłada się to na konkretny zysk dla przeciętnego Brytyjczyka.' Otóż... to nieprawda. En bloc dokładamy się do brytyjskiej gospodarki, za co autochtoni powinni nam serdecznie dziękować.
Ile pieniędzy tak naprawdę pompujemy w brytyjską gospodarkę? Policzmy dokładnie: w Wielkiej Brytanii mieszka obecnie około 2-3 milionów Polaków. Ale nie przesadzajmy: załóżmy, że jest nas tylko milion. Załóżmy też, że każdy z nas płaci średnio jedynie około 200 funtów podatku miesięcznie. 200 milionów razy 12 miesięcy daje - jak by nie licząc - 2 miliardy 400 milionów funtów rocznie.
Za przeciętne, zagrzybione mieszkanie (co w Polsce jest nie do pomyślenia), płacimy średnio 300 funtów za osobę na miesiąc, co daje kolejne 3 miliardy 600 milionów funtów rocznie. Oprócz tego, na żywność, usługi, ubezpieczenia, itp., każdy Polak w UK wydaje około 300 funtów miesięcznie, czyli mniej więcej kolejne 3 miliardy 600 milionów funtów rocznie. Podsumujmy: wyszło około 9 miliardów 600 milionów funtów wydawanych każdego roku na utrzymanie miejscowych. Do zysków brytyjskich nie wliczamy (płaconego przez nas obowiązkowo) National Insurance Contributions, które to pieniądze z nawiązką pokrywają szkoły dla naszych dzieci oraz koszty leczenia Polaków, którzy mieli czelność zachorować...
A teraz odliczmy pozostałe koszty, które rzekomo ponosi brytyjska gospodarka na tzw. 'utrzymanie imigrantów', jak twierdzą niedouczeni w matematyce i ekonomii dziennikarze. Niektórzy zarzucają nam, że Polacy obciążają brytyjski system zasiłków socjalnych. W praktyce korzysta z niego nie więcej, jak 10% Polaków, czyli około 100 tysięcy. Załóżmy jednak, że każdy z miliona Polaków pobiera zasiłek, który wynosi jakieś 50 funtów tygodniowo. W takim razie: 200 funtów miesięcznie razy 1 milion, razy 12 miesięcy daje... 2 miliardy 400 milionów funtów.
A teraz od tego, co wydajemy w UK, odejmijmy to, co pobieramy w postaci różnych świadczeń... Nie wiem, jak Wam, ale mi wyszło, że Polacy dokładają 'na czysto' do brytyjskiej gospodarki około 7 miliardów 200 milionów funtów w ciągu roku. Matematyka jest nieubłagana...
Co by w takim razie było, gdyby nagle wszyscy Polacy wyjechali z Wielkiej Brytanii? Po pierwsze: narobilibyśmy dużo złego innym 'przyjezdnym', ponieważ to na nich skupiłaby się wtedy krytyka brytyjska. Nie bądźmy więc egoistami:). Po drugie: życzę Brytyjczykom dalszego wzrostu PKB bez udziału Polaków w ichniejszej gospodarce (po przestudiowaniu podręczników ekonomii szacuję, że w ciągu 5 lat byliby na poziomie obecnej gospodarki albańskiej). Po trzecie: kto by wtedy na nich pracował? Zawsze żyli z pracy innych nacji, więc teraz nas szanują tylko ze względu na fakt, iż zap...lamy jak mało kto. Pytanie do nas samych: po co?
Gdyby na powyższe wypowiedzi chcieli się oburzyć Anglicy, to pozwolę sobie przytoczyć opinię Chrisa Kaufman'a, sekretarza generalnego ds. rolnictwa największego związku zawodowego Unite, który ostrzega: "Wielu pracowników zagłosowalo nogami, opuszczając kraj [Wielką Brytanię - przyp. aut.]. Nie mogą sobie pozwolić na utrzymanie rodziny, ponieważ wielu rolników i ogrodników żyje na poziomie minimalnej płacy krajowej, a wykwalifikowani pracownicy zarabiają mniej niż siedem funtów na godzinę." A propos: kto z Was chciałby zarabiać 7 funtów za godzinę? :)
Prawda jest taka, że wielu Polaków, dokładających się do tego państwa, chciałoby zarabiać chociaż te 7 funtów:). Czego sobie i Państwu serdecznie życzę...